W domu poranna krzątanina. Domownicy jeszcze w piżamkach . Ola nastawiła pranie. Mały Jurek je sobie śniadanko w ulubionym miejscu na ganeczku. Wtem dobiegły go krzyki i odgłosy zamieszania.

Ignacy zauważył, że pralka stanęła w ogniu. Próbował ugasić, ale nie dał rady.
Za to Natalia wykazała się zimną krwią i zasłużyła na pochwałę strażaków.
Ola zupełnie spanikowała. Chciała uratować Jureczka więc zabrała go z miarę bezpiecznego ganku i przebiegła przez płonący dom, żeby wynieść na ulicę. Kwintesencja simowej logiki.